Dobrepytanie

Blog

13.01.2016

JAK PODNIEŚĆ WYNIKI SPRZEDAŻY?


W wielu różnych instytucjach, inteligentni, o bystrych umysłach szefowie, wpadają w nawyk karcenia ludzi, narzucania swojej woli, podejmowania decyzji, które chronią przed porażką, kosztem nowych rozwiązań. Twierdzą w dodatku, że coraz gorsza efektywność wynika z lenistwa pracowników, ich opieszałości i braku zaangażowania.
Kategoria: blog
Napisał: dobrepytanie
Perspektywa szefa sprzedaży Perspektywa pracownika sprzedaży
Jestem niezadowolony, bo pracownik jest nieefektywny za mało sprzedaje Klienci nie chcą kupować/nie mają pieniędzy. Konkurencja ma lepsze/tańsze.
Za wolno działa Nie mam już siły tak dużo i intensywnie pracować.
Za dużo czasu poświęca nierokującym klientom Przecież muszę dbać o serwis, bo może kiedyś ten klient znowu coś kupi.
Próby coachingowego podejścia są nieskuteczne. Na pytania „dlaczego jest, jak jest” wymyślają milion wymówek. Chcę zachować dobre zdanie o sobie samym. Na pytanie: „dlaczego…” zawsze znajdę dobrze brzmiącą (również dla mnie) wymówkę, bo to pozwala mi się obronić.
Tłumaczę, że musimy realizować cele i że od tego zależy czy nadal tu będziemy, ale jak grochem o ścianę. Czasami czuję jak się rodzic, który tłumaczy podstawowe zjawiska. Ja go rozumiem, że ma ciśnienie z góry. Wymóg coraz lepszych wyników i groźby. Ale niechby sam się wziął do roboty, to by zobaczył jak ciężko w tych czasach sprzedawać. Czasami traktuje mnie jak dziecko, które trzeba „ustawić”.
Tylko jedno działa – presja. Zmuszanie, grożenie i karanie. Od czasu do czasu trzeba kogoś wyrzucić, żeby reszta zrozumiała. Im większa presja, tym większy opór. Nauczę się jak udawać, że robię to, czego ode mnie oczekują. Znajdę sposoby żeby siebie ochronić. To mój cel.
Efekty nadal są niezadowalające. Może trzeba ich poszkolić? Znowu ktoś próbuje mi wmówić, że słabe wyniki to efekt mojej nieudolności.
Zapłacę komuś, kto ich nauczy sprzedawać.   [inny trener] Udowodnię im, że brak sprzedaży to nie moja wina. To rynek/cena/produkt/coś…
Szkolenia nie dają efektu, szkoda było pieniędzy, bo nadal nie jest tak, jak powinno. Nadal robię swoje, po swojemu. Zmiana działania (a co gorsza, myślenia) to spory wysiłek i nieprzyjemność. Nie chcę tego.Najwyżej mnie zwolnią.

    

    W wielu różnych instytucjach, inteligentni, o bystrych umysłach szefowie, wpadają w nawyk karcenia ludzi, narzucania swojej woli, podejmowania decyzji, które chronią przed porażką, kosztem nowych rozwiązań. Twierdzą w dodatku, że coraz gorsza efektywność wynika z lenistwa pracowników, ich opieszałości i braku zaangażowania.

 A co można zrobić? Jak sprawić, żeby pracownikom chciało się zaangażować, żeby podnieść wyniki sprzedaży?

Osobiście jestem zwolenniczką teorii F. Herzberga:

 

 

Na jej poparcie wyniki badania ulubionych motywatorów pracowniczych wpływających na efektywność opublikowane przez McKinsey Quarterly. Niefinansowe czynniki są bardziej efektywnymi motywatorami niż trzy najwyżej oceniane zachęty finansowe:

 

Motivating people: Getting beyond money

Shawn Achor w książce „The Happiness Advantage”, udowadnia że ROI (czyli zwrot z inwestycji) w dobre samopoczucie pracowników jest bardzo pozytywnie zaskakujący. Dzięki dobremu samopoczuciu i zaangażowaniu pracowników sprzedaż rośnie nawet o 37%, a produktywność o 31%!

Oczywiście nie wystarczy poklepać kogoś po plecach, rzucając: „dobra robota”. Te imponujące wyniki można osiągnąć wdrażając sekwencję podnoszącą „poziom szczęścia”.

Jak?

Odpowiedź znajdziecie w książce Miłosza Brzezińskiego „Głaskologia”, bądź też uczestnicząc w szkoleniu „Psychologia pozytywna w sprzedaży” (dobrepytanie.eu).

POWRÓT
KONTAKT

dobrepytanie

Katarzyna Lewandowska

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.    

spacja bydgoszcz    spacja bydgoszcz